sobota, 30 sierpnia 2014

I'm Padmé #12



Padme
-Ani! Przestań!-powiedziałam, odbijając atak Vadera.
-Anakin Skywalker nie żyje!-powiedział Vader, uderzając mieczem świetlnym o mój.
-Wiesz, że tak nie jest!-rzuciłam się mu na szyje.
Czułam gulkę w gardle, a oczy stawały się wilgotne. Nie wytrzymałam. Zaczęłam płakać. Poczułam, że Vader mnie obejmuję.
-Padme, spokojnie.-powiedział Vader, ale jego głos nie był już mechaniczny, lecz głos Anakina.
Spojrzałam na niego, nie miał hełmu. Widziałam tą twarz osoby, która mnie kochała.
-Ani...
-Spokojnie, Padme.
-Tęskniłam.
-Ja za tobą też.
-Musimy wracać.
-Nie.
-Ale Ani...
-Przejdź na Ciemną Strone Mocy. Będziemy już zawsze razem.
-Nie wiem, czy to dobry pomysł.
-Padme.-Anakin spojrzał mi prosto w oczy-Pomyśl tylko. Będziemy razem. Już zawsze. Czy tego nie chcieliśmy?
-Tak, ale...
-Ale co?
Leia i Luke. Nie mogę ich zostawić. Ale Ani'ego tak bardzo mi brakowało. Ahh. Padme wybieraj Ani czy dzieci? 
-Zostanę.-powiedziałam, następnie nasze usta złączyły się w pocałunku.


Luke
Postać w czarnym kapturze z czerwonym mieczem świetlnym.
-Kim jesteś?!-krzyknąłem, wyciągając blaster.
Postać zaśmiała się.
-Och Luke.-postać była kobietą.
-Skąd znasz moje imię?!
-Jak bym nie znała imienia potomka Skywalkera.
Wyciągnęła sztylet, podbiegła do mnie. Przygwoźdzająć mnie do ściany. 
-Przepraszam cię za to Luke.
Z kaptura wystawały loki. Nie! To niemożliwe! To nie prawda!
-Padme, czemu to robisz?!
-Jeszcze raz przepraszam cię, Luke.-Padme, sztyletem przejechała po lewym górnym i dolnym kąciku ust. Piekielni bolało. Padme znikła. Siedziałem na ziemi, czując smak krwi w ustach.
-Luke!-usłyszałem głos Leii.
-Leia.-powiedziałem, gdy brunetka pomogła mi wstać.
-Co się stało?
-Zostałem zaatakowany.
-Przez kogo?
-Nie wiem. Była to kobieta w czarnym kapturze. Nie mam pojęcia kto to był.
-Chodź. Musimy iść. Reszta pewnie na nas czeka.



THE END OF PART ONE
________________________
Oto koniec pierwszej części.
W wrześniu pojawi się druga część.
 Tak, wiem krótki. 
NMBZW!






czwartek, 26 czerwca 2014

I'm Padmé #11


Leia
-Gubernator Tarkin.-powiedziałam-To pan trzyma Vadera na smyczy. Wyczułam na pokładzie złowrogi odór.
-Urocza do ostatniej chwili. Niczym matka.-powiedział Gubernator Tarkin-Z żalem podpisywałem wyrok śmierci.
-Miałeś odwagę sam podjąć decyzję?
-Księżniczko, przed egzekucją chciałbym zaprosić na ceremonię oddania do użytku tej oto stacji bojowej. Już nikt się nie sprzeciwi Imperatorowi.
-Im silniej zaciśniesz szpony, tym więcej układów stracisz.
-Ale nie po tej demonstracji siły. To ty wytypowałaś planetę, którą pierwszą czeka zagłada. Skoro odmawiasz podania lokalizacji bazy Rebeliantów, przetestujemy siłę rażenia na twoim ojczystym Alderaan.
-Nie! Alderaan jest neutralny! Nie mamy broni!
-Wolisz inny cel? Militarny? W którym układzie? Męczy mnie zadawanie pytań. Ostatni raz: Gdzie jest baza Rebeliantów?
-Na Dantooine. Jest na Dantooine.
-Widzisz, lordzie Vader? Zmądrzała. Kontynuować, ognia , jak będzie trzeba.
-Co?
-Jesteś zbyt ufna. Dantooine jest za daleko, by nasz pokaz odniósł skutek. Ale z nimi też się rozprawimy.
Zielony promień strzelił w moją rodzinną planetę. Alderaan przestał istnieć. Tak jak moje ulubione miejsca w nim, oraz straciłam matkę. Na zawsze.












Padme
Poczułam zakłócenia w Mocy. Ale nie tylko ja, Obi-Wan również.
-Dobrze się czujesz?-powiedział Luke do Obi-Wan'a.
-Odczułem zakłócenia Mocy.-powiedział Obi-Wan-Jakby krzyk przerażenia z milionów gardeł, a potem cisza. Stało się coś strasznego. Lepej wróć do swoich ćwiczeń.
-Już po strachu.-powiedział Han, wchodząc do pomieszczenia-Mówiłem, że ich prześcignę. Nie dziękujcie wszyscy naraz. Będziemy na Alderaan około drugiej.
Świetnie.


***
-Śledził nas!-powiedział Luke, po przeleceniu przed nami myśliwca Imperium.
-Ma za mały zasięg.-powiedział Han.
-Są tu jakieś bazy?-powiedział Obi-Wan.
-Spieszy mu się.-powiedział Luke-Możemy mieć kłopoty!
-Chewi, zakłóć jego transmisje.-powiedział Han.
-Zostaw jest poza zasięgiem.-powiedział Obi-Wan.
-Do czasu.
-Mały myśliwiec tak daleko się zapuścił?-powiedziałam.
-Widać zgubił swój konwój.-powiedział Luke.
Co? Jaki konwój?
,,Tak, to taka grupa ludzi lub pojazdów która...''
Solo! Tylko ja mogę się wkradać ludziom do głów!
Spojrzałam na miejsce pilota, zauważyłam, że Solo się uśmiecha.
-Nikomu nie opowie, że nas spotkał.-powiedział Han.
-Leci na tamten księżyc!-powiedział, a raczej krzyknął mi do ucha, Luke.
-Nie doleci. Już go mam.
-To nie księżyc.-powiedział Kenobi-To stacja kosmiczna.
-Za duże na stację!-powiedział Solo.
-Mam złe przeczucia.-powiedział mój syn.
Nie ty jeden, Luke.









***
-Nic tam po was, chłopcy i Padme.-powiedział Obi-Wan-Muszę iść sam.
-I tak zrobiłem więcej, niż przewidywała umowa.-powiedział Han.
Ojej. Bo przepracujesz się zaraz.
,,Ej!''
No co? Mówie ci szczerą prawde, robociku Solo.
,,Nie nazywaj mnie od zardzerwiałych puszek!''
Spokojnie, spokojnie. Złość piękności szkodzi.
-Ja też chce iść!-powiedział Luke.
Nie, nie, nie. Luke, nie zostawiaj mnie samą z tym robotem Solo!
,,No wiesz co!''
Nie pytałam cię o zdanie, Solo.
-Zostan i pilnuj robotów.-powiedział Ben-Ich bezpieczeństwo to gwarancja, że nikt nie podzieli losu Alderaan. Drogi naszych losów rozchodzą się. Moc będzie z  tobą...już na zawsze.
I Obi-Wan wyszed.
-Święte słowa, Chewie.-powiedział Han--Gdzie wykopałeś tę skamieline?
Jesteś szczery do bólu, Solo.
,,Bo taki już jestem.''
-Ben ma wielki dar.-powiedział Luke.
-Ściągania kłopotów.
-Ejej!-powiedziałam-Panowie spokój. Zachowujecie się jak baby w wieku nastoletnim.
-Wcale,że nie!-powiedzeli równoczesznie Luke i Han.
-Dobra.-powiedziałam-Zostawie was na godzinke, góra dwie. Po musze coś załatwić.
Odwróciłam się do nich tyłem, już miałam przycisnąć na panelu drzwi ,,Otwórz''. Gdy poczułam, że ktoś łapie mnie za ręke. Odwróciłam się. Za ręke trzymał mnie mój syn, Luke.
-Zostań.-powiedział blondyn.
-Nie moge, Luke. 
-Dlaczego?
-Jesteś za młody, żeby to wiedzieć.
-Proszę, powiedz mi.
-Liczą się losy życia i śmierci, twego ojca.
-Ojca?
-Tak.
-Nie rozumiem.
-Luke. To jest moja sprawa i proszę nie mieszaj się w nią. Bo mogę cię stracić. Znowu. Ale teraz na zawsze.
-Um. Okey.-powiedział Luke, puścając moją ręke.
Poczułam  miłą obecność w Mocy. Pyskatej, kochanej, takiej jak ojciec. 
-Leia.-powiedziałam.
-Kto?-powiedział Luke.
-Księżniczka, jest tu.-powiedziałam i następnie wyszłam.


Luke
-Nie jesteś za niski jak na szturmowca?-powiedziała księżniczka.
-Ach, kombinezon.-powiedziałem, ściągając hełm-Jestem Luke Skywalker, przybywam z pomocą.
-Kto taki?
-Jestem z Benem Kenobi.
-Z Benem Kenobi? Gdzie on jest?
-Chodź!








Padme

Ciemna postać z maską. Strach całej Galaktyki. Darth Vader. Uczeń Imperatora. Lord Sith... 


Stałam twarzą w twarz z Vader'em. Słychać było tylko  głośny odech Darth'a. 
-Ani...-przerwałam cisze.
-Anakin Skywalker nie żyje.-powiedział Vader, swym sztucznym głosem.
-Zmieniłeś się.
-Ty prawie wogóle się nie zmieniłaś.
-Tak.
-Co ty tu robisz?
-Ratuje Leia'e.
-Księżniczke? 
-Tak.
-Ty i Rebelia?
-Anakin! Co ty taki ciekwaski?
-Nie jestem Anakin! Jestem Lord Vader!
Była to chwila, kiedy miecz świetlny Vader'a, styknął się z moim mieczem świetlnym.






_________________________________
Ha! Udało mi się! Dodany rozdział! Sorry, że nie dodałam, ale jestem LENIEM.
Akcja nam się troche rozkręca.

Max. 3 komentarze-rozdział w niedziele!

NMBZW!














sobota, 8 marca 2014

I'm Padmé #10


Padmé

Przechodziły przez moje ciało dreszcze, ale takie bardzo przyjemne dreszcze. Mijając różne uliczki, moje oczy stawały się wilgotnę. 
-Oh Ani, dleczego stałeś się zły?-pomyślałam.
Poczułam jak ktoś gładzie swoją dłoń na moim ramieniu. Był to Obi-Wan.
,,Przyjdzie czas. Kiedy wszystko się zmieni.'' Uszłyszałam w głowie głos Obi-Wana. Letkko uśmiechnęłam się.
-Jak Luke będzie gotów.-pomyślałam.


Han
-Myślałeś, że prysnę?-powiedziałem.
-Han, chłopce, sprawiasz mi zawód.-powiedział Jabba-Czemu nie spłaciłeś długu i czemu usmażyłeś biednego Greedo?
-Fatyguj się osobiście, zamiast przysyłać jeiopów.
-Han, nie mogę robić wyjątków. Co by było gdyby każdy mój szmugler wyrzuczał ładunek na widok statku Imperium? To kiepski interes.
-Słuchaj, Jabba, nawet i mnie czasem przeszukują. Myślisz, że miałem wybór? Złapałem okazję, zwrócę dług, plus coś ekstra. Daj mi czas.
-Han, mój chłopcze, jesteś najlepszy. Powiedzmy więc, 20% ekstra...
-15 i nie przeciągaj struny.-przerewałem Jabbie.
-Niech będzie 15. Ale następnym razem wyznaczę za ciebie taką nagrodę, że będziesz z daleka omijał cywilizowane układy.
***
-To kupa złomu!-powiedział dzieciak.
,,On ma na imię Luke, a nie dzieciak.''
Znowu ta, przeklęta brunetka jest w mojej głowie.
,,Ja ci dam przeklęta brunetka! Jestem Padme.''
-1,5 prędkości światła. Wygląda niepozornie, ale ma swoją moc. Wprowadziłem specjalne usprawnienia. Czas nayli, wsiadajcie i lecimy.


_______________________
Rodział jest. Pff...


sobota, 11 stycznia 2014

Liebsten Award

Dziękuje za nominację od: http://opera-lalek.blogspot.com/ .


Pytania jakie zostałam:

1. Twój ulubiony bohater książkowy/filmowy/serialowy/komiksowy/itd. to...

Tak więc mam strasznie dużo ulubionych bohaterów, ale moim najbardziej ulubionym bohaterem jest Luke Skywalker. 

2. Jesteś przesądna/przesądny? 

Nieee...

3. Gdybyś miał/miała żyć, w fikcyjnym świecie, byłby to świat z...

Z Gwiezdnych Wojen, planeta Tatoonie :D

4. Twój ulubiony czas w roku...

Wiosna.

5. Najmilsze wspomnienie z dzieciństwa...

Dzień w którym przyszedł na świat mój młodszy brat :3

6. 2014 dopiero się zaczął. Chciałbyś/chciałabyś, żeby przyniósł...

Hm... nie wiem. Nie zastanawiałam się na tym.

7. Masz szansę przenieść się w czasie. Wolałbyś/wolałabyś kilka lat w przód czy w tył? Dlaczego?

W tył, żebym mogła znów zobaczyć swoje pasowanie na ucznia w podstawówce.

8. Najpiękniejsze wakacje w twoim życiu?

Wyjazd rodzinny do Włoch.

9. Fikcyjny bohater/bohaterka, któremu oddałeś/oddałaś serce?

Hm... Padme Amidala.

10. Kiedy zacząłeś/zaczęłaś pisać opowiadania? Jak oceniasz swoje pierwsze prace?

Zaczęłam pisać opowiadania, tak od 19 kwietnia 2013 roku, Pierwsza praca, była dena. Czasami jak cofam się do początku, to bym chętnie ją bym zmieniła, ale wolę ją zostawić taką jaka jest.

11. O czym myślisz zaraz po przebudzeniu?

''Która jest?''


Nominowani:

1. http://the-sharp-knife-of-a-short-life.blogspot.com/
2. http://starwarsmyhistory.blogspot.com/
3. http://starwarsbestbistory.blogspot.com/
4. http://opera-lalek.blogspot.com/



Pytania od demnie:

1. Kto jest twoją inspiracją czyli aktor/aktora/muzyk/pisarz/pisarka itp. ?
2. Gdyby mogłaś/mogłeś sobie zmienić imię i nazwisko, na imię i nazwisko jakiej kolwiek postaci, to jakie by to było?
3. Twoja ulubiona piosenka?
4. W jakie miejsce mogłabyś/mógłbyś ze sto razy pojechać?
5. Twoja szczęśliwa liczba?
6. Twój ulubiony cytat z książki/filmu/komiksu?
7. Kiedy się budzisz w poniedziałek rano, to co myśliś wtedy?
8. Twój ulubiony mięsiąc?
9. Jaki moment z dzieciństwa swój uwielbiasz najbardziej?
10. Ulubiony film?
11. Twój najsmutniejszy moment w życiu to...








I'm Padmé #9


Luke
-To byli ludzie pustyni. Ostrza , ślady Bantów...-powiedziałem-Ale tak duży cel?
-To nie oni.-powiedział Ben-Ktoś chcę, byśmy tak myśleli. Ślady biegną obok siebie. Ludzie pustyni jeżdżą rzędem, by nikt nie wytropił ich liczby.
-Ci Jawowie sprzedali nam roboty.
-Ślady miotaczy są zbyt celne, jak na ludzi pustyni. Tylko szturmowcy Imperium potrafią być tak precyzyjni.
-Czemu zaatakowali Jawów? Może wiedzą kto kupił... Mogli odszukać nasz... Dom!
-Luke stój! To zbyt niebezpieczne!


Padmé
Wszystko było w ogniu. Dym unosił się w górę. Nie miałam czym oddychać. Kiedy nagle usłyszałam silnik jakiegoś pojazdu. Kiedy nagle...
-Wujku Owenie?! Ciociu Beru?!-usłyszałam głos Luke'a-Wujku Owenie!
Szłam powoli, kiedy wyszłam zza dymu, zobaczyłam Luke'a.
-Luke.-powiedziałam.
Widziałam jak usta Luke wymawiają moje imię. Chciałam do niego podejść, kiedy upadłam na ziemie. Luke podbiegł do mnie i przytulił mnie.
-Padme.-powiedział Luke-Tttty  żyjesz!
-Tak.-powiedziałam-Ja żyje.

Leia
Siedziałam w celi. Kiedy nagle otworzyły się drzwi i do środka wszedł Darth Vader i dwóch jakiś na czarno ubranych ludzi.
-Teraz, Wasza Wysokość, omówimy miejsce ukrycia bazy Rebeliantów.-powiedział Darth Vader.
W drzwiach pojawiła się czarna kula, która powoli zbliżała się, miała strzykawkę. O nie. 



Luke
-Nie mógłbyś im pomóc.-powiedział Obi-Wan-Już byś nie żył, a roboty byłyby w rękach Imperium.
-Lecę z tobą na Alderaan.-powiedziałem-Już nic mnie tu nie trzyma.

Padmé
-Zagłębię tajniki Mocy i zostanę  Jedi, jak ojciec.-powiedział Luke.
Nie!
-Luke...-powiedziałam kiedy podszedł wraz z Obi-Wanem ścigacza.
-Spokojnie.-powiedział Obi-Wan, kładąc dłoń na moje ramie-To jest jego przeznaczenie, Padme. Wiesz o tym przecież.
-Tak.


Han
-Han Solo, kapitan ,,Sokół Milenium''.-powiedziałem-Chewi mówi, że szukacie transportu na Alderaan.
-Jeśli to szybki statek.-powiedział staruszek.
-Nie słyszałeś o ,,Sokole Milenium''? 
-A powinienem?
-Doleciał do Kassel poniżej  12 parseków. Prześcignął statki Imperium. I to nie krążowniki ładunkowe, ale wielkie statki korelliańskie. Dla ciebie jest dość szybki staruszku. Jaki ładunek?
-Tylko pasażerowie. Ja, chłopak, dziewczyna, dwa roboty i żadnych pytań.
-Miejscowe porachunki?
-Powiedzmy, że chcemy uniknąć zatargów z Imperium.
-A to raczej ciężka sprawa, co? I będzie kosztować ekstra. 10.000, z góry.
-10.000?-powiedział dzieciak-Za tyle kupimy własny statek!
-A ty siądziesz za sterami?
-Całkiem nieźle latam!
Dziewczyna brunetka, siedząca obok dzieciaka, spojrzała do na mnie, a do na Chewi'ego.
,,Typowy najemnik, z ciebie. Chodzi ci tylko o pieniądze.''
To musi być chyba głos tej brunetki...
,,Brawo. Dobrze zgadłeś.''
Spojrzałem jeszcze raz na brunetkę, ona uśmiechnęła się, a  ja odwzajemniłem jej uśmiech, uśmiechem.
-Nie musimy tu siedzieć i wysłuchiwać...-powiedział dzieciak.
-Możemy zapłacić 2 tysiące teraz, plus 15 na Alderaan.-powiedział staruszek.
-17?-powiedziałem-Dobra, macie transport. Czekam. Lądowisko 94.
-94.
-Chyba kogoś za intrygowało twoje rękodzieło.





_____________________________
Dziewiąty!!! I Leia oraz Han pojawili się.

środa, 8 stycznia 2014

I'm Padmé #8


Luke

Z samego rana ja wraz z Treepio zaczełiśmy szukać Artoo.
-Robot na skanerze.-powiedział C3-PO-Wprost przed nami.
-To może być nasz mały Artoo.-powiedziałem-Dodaj gazu!
Kiedy się zatrzymaliśmy zobaczyłem małego astromicznego robota. Wraz z Treepio wyszliśmy z śmigacza i podeśliśmy do Artoo.
-A ty dokąd się wypierasz?-powiedział Treepio-Należysz teraz do pana Luke'a. Dość tych bredni o Obi-Wanie Kenobim! I o twojej misji! Ciesz się, jeśli cię od razu nie zezłomuje!
-W porządku.-powiedziałem-Ruszajmy w drogę. Co znowu?
-Zbliżają się jakieś stworzenia!-powiedział C3-PO.
-Ludzie pustyni!-powiedziałem-Albo jeszcze gorzej! Przyjrzymy się im. Chodź!


***
-Nie.-powiedziałem-Mój ojciec nie walczył. Był nawigatorem transportowca.

-To wersja twojego wuja.-powiedział Obi-Wan-Nie rozumiał go. Uważał, że nie powiniem się w to mieszać.
-Walczyłeś w Wojnach Klonów?
-Tak. Byłem rycerzem Jedi, podobnie jak twój ojciec.
-Szkoda, że go nie znałem.
-Był najlepszym pilotem galaktyki i wspaniałym wojownikiem. Z ciebie też podobno niezły pilot. Był też oddanym przyjacielem. A właśnie... Mam tu coś dla ciebie. Ojciec chciał, bym ci to dał, ale wuj się sprzeciwił. Bał się, że Obi-Wan cię wciągnie w jakąś krucjatę idealistów, jak ojca.
-Jeżeli nie jestem potrzebny, wyłączę się na chwilę.-powiedział 3PO.
-Dobrze.-powiedziałem-Co to?
-Miecz świetlny twego ojca.-powiedział Ben-Broń rycerza Jedi. Nie taka toporna jak zwykły miotacz. To elegancka broń na bardziej cywlizowane czasy. Przez tysiac pokoleń rycerze Jedi strzegli pokoju i prawa w starej republice. Nim nastały mroczne czasy...czasy Imperium.
-Jak zginął mój ojciec?
-Młody Jedi, Darth Vader...mój uczeń, stanął po stronie zła. Pomagał Imperium tropić i niszczyć rycerzy Jedi. Zdradził i zabił twego ojca. Jedi już niemal nie istnieją. Vader dał się zwieść Ciemnej Stronie Mocy.
-Mocy?
-Moc jest tym, co daje Jedi ich siłę. To pole energii żywych istot, które nas otaczają i przenika...I spoja galaktykę w jedną całość. Zobaczymy, kim jesteś, mój mały i skąd przybywasz.
-Znalazłem fragment...
-Znalazłem.
Generale Kenobi, walczyłeś u boku mego ojca w Wojnach Klonów. Teraz on błaga cię o pomoc w walce z Imperium. Niestety, nie mogę przekazać tego posłania osobiście. Atak na mój statek, zniewieczył nasz plan. Dane, które pomogą Rebelii przetrwać, zakodoeałam w pamięci R2. Mój ojciec je odczyta. Musisz mu dostarczyć robota na Alderaan. Jesteśmy w rozpaczy. Pomóż mi Obi-Wan Kenobi. Jesteś moją jedyną nadzieją.
***
-Musisz zagłębić tajniki Mocy, jeśli mamy lecieć na Alderaan.-powiedział Ben.
-Na Alderaan?-powiedziałem-Nie mogę. Wracam do domu. I tak mi się dostanie.
-Musisz pomóc mnie i jej. Jestem trochę za stary.
-Nie mogę się w to mieszać. Mam pracę. Nienawidzę Imperium, ale teraz nie mogę nic z tym zrobić. To tak daleko stąd.
-Słowa twojego wuja.
-Jak ja mu to wytłumaczę?
-Poznaj tajniki Mocy.
-Mogę cię podwieźć do Anchorhead. Tam złapiesz transport do Mos Eisley.
-Zrobisz to, co uznasz za stosowne.

_____________________________________________________________
Ósmy!!! Nareszcie udało się napiszać! 

piątek, 22 listopada 2013

I'm Padmé #7



Luke

-Ten mały R2 jest chyba kradziony.-powiedziałem siadając do stoły.
-Czemu tak sądzisz?-powiedział wujek Owen.
-Trafiłem na nagranie.-powiedziałem-Do niejakiego Obi-Wana Kenobiego. Myślisz, że chodzi o starego Bena? Może to krewny?
-Ben to pomylony staruch.-powiedział wujek Owen-Jutro weż tego R2 do Anchorhed na kasowanie pamięci. Teraz należy do nas.
-A jeżeli ten Obi-Wan będzie go szukał?
-Nie będzie. Zdaje się, że zmarł... W tym czasie, co twój ojciec.
-Znał mojego ojca?
-Nie myśl już o tym! Przygotuj na jutro roboty. Mają pracować przy skraplaczach na wschodnim grzbicie.
-Tak. Sądzę, że świetnie sobie poradzą. Dlatego pomyślałem o naszej umowie. O kolejnym sezonie. Jeśli się sprawdzą, złożę podanie do Akademii w tym roku.
-Na semestr przed zbiorami?
-Masz dość robotów.
-Będziesz mi potrzebny. Jeszcze tylko jeden sezon. Zarobimy na nowych pomocników. Wtedy pójdziesz na Akademię. Zrozum jesteś tu potrzebny.
-I znowó stracę rok!
-Jeden sezon.
-Rok temu mówiłeś to samo.-powiedziałem wstając od stołu.
-Gdzie się wybierasz?-powiedziała ciocia Beru.
-Już nigdzie. Idę czyścić roboty.

 Padmé

Żal mi było Luke'a, gdybym wzieła go ze sobą , był by teraz w Akademii.
-Większość jego kolegów już wyjechała.-powiedziała Beru-To dla niego takie ważne.
-Wnagrodzę mu to za rok.-powiedział Owen-Słowo.
-Luke nie będzie farmerem.-powiedziała Beru-Jest zbyt podobny do ojca.
-I tego się właśnie obawiam.

***
Wyszłam za zewnątrz i zobaczyłam Luke, wpatrującego się w zachód słońców.
-Luke.-powiedziałam.
Luke odwrócił się i spojrzał na mnie.
-Nie chcę rozmawiać.-powiedział Luke.
-Syn...Luke, oni robią to dla twojego dobra.
-Tak jak ty zostawiając mnie tu?-powiedział Luke.
Poczułam ból w sercu. 
-Mówiłam ci już, nie chciałam cię tu zostawiać!-powiedziałam-Twój ojciec chciał, żebym cię tu zostawiła dla twego dobra!
Po policzkach spływały mi krople łez.
-Przepraszam.-powiedział Luke.
-Nie twoja wina., tylko moja.
-Padme...
-Rozumiem chcesz pobyć sam.
I poszłam.


Luke

Weszłem do garazu i zapaliłem światło, w kącie ukrywał się złoty robot, C3-PO.
-Czemu się tu chowasz?-powiedziałem.
-Proszę mnie nie złomować!-powiedział Treepio-Zabraniałem mu, ale ma poważne usterki. Wciąż gadał o swojej misji.
-O nie.
Wybiegłem z garażu i wyszłem na dwór, szukałem przez lorlnetkę (czy co tam oni używali) małego robota artoo.
-Z tym Artoo zawsze były problemy.-powiedział Treepio-Astro-roboty czasem narowieją. Ich logika nawet mnie zdziwia.
-Ale jestem głupi!-powiedziałem-Nie widać go. A niech to!
-Nie możemy go poszukać?
-Zbyt wielu ludzi pustyni. Zaczekamy do rana.
-Luke! Wyłączam zasilanie!-usłyszałem głos wujka Owena.
-Za chwilę przyjdę! Ale mi się oberwie! Ten R2 na robi mi kłopotów.
-To jego specjalność, panie.









__________________________________
Nareszcie! Udało się! Napisałam! Wybacie, że tak długo czekaliście, po prostu nie miałam
weny. Ale powróciła moja wena i jest rozdział! Miłego czytania! I sorry, że dopiero dziś.